III.    Łaska, przebaczenie,
          a zazdrość niech idzie w zapomnienie

KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ

   Ryszard Zając (ur.1951), po-chodzący z Jeleniej Góry, wszech-stronnie utalentowany twórca: rzeźbiarz, kompozytor, poeta, muzyk.
Aktywny w Parafii Wang w Karpa-czu. Założyciel zespołu muzyczno-wokalnego "Wang".
Prace rzeźbiarskie wystawiał w wielu galeriach w Niemczech (Wilnsdorf, Düsseldorf, Herne, Beverstadt, Bad Segeberg), w Norwegii (Vang, Klofta), w Holandii (Nijmegen) i w Polsce (Karpacz, Wrocław, Zabrze, Tomaszów Mazowiecki).
Jego prace często mają charakter monumentalny, zawsze przepojone głęboką refleksją i żywą wiarą.

Dzieło: "Przebaczający ojciec i syn marnotrawny"
relief w desce lipowej, 210 x 170 cm
Ryszard Zając, 1994 r.
ewangelicka kaplica Zbawiciela w Tomaszowie Mazowieckim

   "Potem rzekł: Pewien człowiek miał dwóch synów. I rzekł młodszy z nich ojcu: Ojcze, daj mi część majętności, która na mnie przypada. Wtedy ten rozdzielił im majętność.
A po niewielu dniach młodszy syn zabrał wszystko i odjechał do dalekiego kraju, i tam roztrwonił swój majątek, prowadząc rozwiązłe życie. A gdy wydał wszystko, nastał wielki głód w owym kraju i on zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł więc i przystał do jednego z obywateli owego kraju, a ten wysłał go do swej posiadłości wiejskiej, aby pasł świnie. I pragnął napełnić brzuch swój omłotem, którym karmiły się świnie, lecz nikt mu nie dawał. A wejrzawszy w siebie, rzekł: Iluż to najemników ojca mojego ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Wstanę i pójdę do ojca mego i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie,już nie jestem godzien nazywać się synem twoim, uczyń ze mnie jednego z najemników swoich. Wstał i poszedł do ojca swego. A gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się i pobiegłszy rzucił mu się na szyję, i pocałował go. Syn zaś rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie, już nie jestem godzien nazywać się synem twoim. Ojciec zaś rzekł do sług swoich: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie też pierścień na jego rękę i sandały na nogi, i przyprowadźcie tuczne cielę, zabijcie je, a jedzmy i weselmy się, dlatego, że ten syn mój był umarły, a ożył, zginął, a odnalazł się. I zaczęli się weselić. Starszy zaś syn jego był w polu. A gdy wracając zbliżył się do domu, usłyszał muzykę i tańce. I przywoławszy jednego ze sług, pytał, co to jest. Ten zaś rzekł do niego: Brat twój przyszedł i ojciec twój kazał zabić tuczne cielę, że go zdrowym odzyskał. Rozgniewał się więc i nie chciał wejść. Tedy ojciec jego wyszedł i prosił go. Ten zaś odrzekł ojcu: Oto tyle lat służę ci i nigdy nie przestąpiłem rozkazu twego, a mnie nigdy nie dałeś nawet koźlęcia, bym się mógł zabawić z przyjaciółmi mymi. Gdy zaś ten syn twój, który roztrwonił majętność twoją z nierządnicami, przyszedł, kazałeś dla niego zabić tuczne cielę. Wtedy on rzekł do niego: Synu, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko moje jest twoim. Należało zaś weselić się i radować, że ten brat twój był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się."

Ewangelia wg św. Łukasza 15,11-32

   Chyba zawsze, gdy słuchamy słów przypowieści o synu marnotrawnym przeżywamy to zdarzenie w sposób osobisty i intymny. Dzieje się tak zapewne, bo opisane postacie, ich odczucia, zachowanie i przeżycia odwzorowują codzienność, w której nie sposób się nie odnaleźć. Bo na przykład: chciwość i chęć usamodzielnienia, albo smutek i rozpacz z zagubienia i upodlenia, albo walka wewnętrzna i odważna decyzja o powrocie, albo radość z odnalezionego syna, albo zazdrość i poczucie niesprawiedliwego traktowania. To przecież panorama ludzkiego życia z przypadłościami - prawdziwymi, aż do bólu!

   Czego się uchwycić: cudownego miłosierdzia czy ratującego nawrócenia, czy może postawy szczerej skruchy. Można wszystkiego, w zależności od wewnętrznej postawy i duchowej kondycji, od okoliczności, które kształtowały nasze zachowania i postawy w ostatnim tygodniu. I kiedy często zmęczeni ponad miarę, świadomi swych słabości i swych sił, przychodzimy u progu tygodnia na nabożeństwo do kaplicy, wiemy na pewno, że zobaczymy relief, który znowu przypomni piętnasty rozdział Ewangelii wg Łukasza. Przypomni i pomoże, bo oto znowu zobaczymy ratunek człowieka upadłego i słabego oraz łaskę Ojca Świętego, który jest w niebie.

   Zobaczymy tez zazdrość tego posłusznego i pracowitego starszego syna, ale to ku przestrodze. Mimo, że go rozumiemy i mu współczujemy, nie możemy powtarzać jego błędu, choćby wtedy, gdy raptem przychodzi na nabożeństwo, siadając na "moim miejscu" jakiś sympatyk, albo wstępuje do "naszego" zboru jakiś "obcy" konwertyta.

   Cała kompozycja tchnie harmonią, spokojem, jest piękna i żywa, jak ogromne, bujne liście widoczne z każdej strony. Nad nagim, wychudzonym, obrośniętym i zaniedbanym młodym mężczyzną pochyla się dostojny i sędziwy ojciec. Jego twarz przeorana bruzdami zmarszczek sugeruje, iż smutek i cierpienie nie były mu obce. Teraz przymyka oczy, jakby w westchnieniu: wrócił, nareszcie! Jego odkryte, dobrze widoczne ucho sugeruje czujność i chęć wysłuchania próśb poprzedzonych pokutą i skruchą. Łysina może oznaczać zaawansowany wiek, spore doświadczenie życiowe i mądrość w postępowaniu. Czule się całują, a dłoń ojca przykrywa pustą, błagalną dłoń syna i go błogosławi. Przez ostatnie lata coś się porobiło, mógł być tak jak starszy brat, elegancko ubrany, a jest goły, bosy, chory. Niestety przez jakiś czas chodził własnymi drogami. Ale teraz wszystko co złe się skończyło.

   Zachmurzona, zasępiona twarz starszego syna, przyglądającego się wszystkiemu z oddali, nie przyjmuje takiego rozwiązania, gdzie w jednej chwili naprawione są błędy, przebaczone są winy.

   Trudno tutaj mówić o równym traktowaniu, nawet o jednakich szansach, o sprawiedliwości. Zazdrość jest czymś bardzo, ale to bardzo szkodliwym, zaś przebaczenie przywraca do życia. Ta dobra nowina jest duszpasterską szansą dla człowieka, który całe życie żył porządnie, pracowicie i trzymał się bardzo blisko Kościoła. Ten "dobry" ewangelik musi wiedzieć ponad wszelką wątpliwość, że nowe narodzenie i nawrócenie są realne i błogosławione.

© ks. Roman J. Pawlas

 

 

DIE VERKÜNDIGUNG DURCH DAS BILD
ks. Roman Jan Pawlas

KLICK

 

Gnade und Vergebung, und Neid möge in Vergessenheit geraten

 

 

 

DAS WERK: Der vergebende Vater und der verlorene Sohn
Schnitzer: Ryszard Zając aus Jelenia Góra, 1994
Ein Relief auf einem Lindenbrett von der Größe 210x 170 cm.
Evangelische Erlöserkapelle in Tomaszów Mazowiecki

RYSZARD ZAJĄC (geb.1951) aus Jelenia Góra (Hirschberg) stammend ist ein vielseitig begabter Schaffender: Schnitzer, Komponist, Dichter, Musiker.
Er ist ein aktiver Mitgliedder Gemeinde Wang in Karpacz und Gründer des Musik - und Vokal - Ensemble "Wang".
Dessen schnitzereiwerke wurden in zahlreichen Galerien in Deutschland (Wilnsdorf, Düsseldorf, Herne, Beverstadt, Bad Segeberg), in Norwegen (Vang, Klofta), in den Niederlanden (Nijmegen) und in Polen (Karpacz, Wrocław, Zabrze, Tomaszów Maz.) ausgestellt.
Seine Werke zeugen häufig von monumentaler Art, stets von tiefer Reflektion und lebendigem Glauben durchgedrungen.

"Ein Mann hatte zwei Söhne", erzählte Jesus. "Eines Tages sagte der Jüngere zu ihm: 'Vater, ich will jetzt schon meinen Anteil am Erbe ausbezahlt haben. Da teilte der Vater sein Vermögen unter ihnen auf. Nur wenige Tage später packte der jüngere Sohn alles zusammen, verließ seinen Vater und reiste ins Ausland. Endlich konnte er sein Leben in vollen Zügen genießen. Er leistete sich, was er wollte, bis er schließlich keinen Pfennig mehr besaß. Zu allem Unglück brach in dieser Zeit eine große Hungersnot aus. Es ging ihm sehr schlecht. In seiner Verzweiflung bettelte er so lange bei einem Bauern, bis der ihn zum Schweinehüten auf die Felder schickte. Oft quälte ihn der Hunger so, daß er froh gewesen wäre, etwas vom Schweinefutter zu bekommen. Aber selbst davon erhielt er nichts. Da kam er zur Besinnung: 'Bei meinem Vater hat jeder Arbeiter mehr als genug zu essen, und ich sterbe hier vor Hunger. Ich will zu meinem Vater gehen und ihm sagen: Vater, ich bin schuldig geworden an Gott und an dir. Sieh mich nicht länger als deinen Sohn an, ich bin es nicht mehr wert. Aber kann ich nicht als Arbeiter bei dir bleiben? Er stand auf und ging zurück zu seinem Vater. Der erkannte ihn schon von weitem. Voller Mitleid lief er ihm entgegen, fiel ihm um den Hals und küßte ihn. Doch der Sohn bekannte: 'Vater, ich bin schuldig geworden an Gott und an dir. Sieh mich nicht länger als deinen Sohn an, ich bin es nicht mehr wert. Sein Vater aber befahl den Knechten: 'Beeilt euch! Holt den schönsten Anzug, den wir im Hause haben, und gebt ihn meinem Sohn. Bringt auch einen kostbaren Ring und Schuhe für ihn! Schlachtet das Kalb, das wir gemästet haben! Wir wollen feiern! Mein Sohn war tot, jetzt lebt er wieder. Er war verloren, jetzt hat er zurückgefunden. Und sie begannen ein fröhliches Fest. Inzwischen kam der ältere Sohn nach Hause. Er hatte auf dem Feld gearbeitet und hörte schon von weitem die Tanzmusik. Erstaunt fragte er einen Knecht: 'Was wird denn hier gefeiert? 'Dein Bruder ist wieder da', antwortete er ihm. 'Dein Vater hat sich darüber so gefreut, daß er das Mastkalb schlachten ließ. Jetzt feiern sie ein großes Fest. Der ältere Bruder wurde wütend und wollte nicht ins Haus gehen. Da kam sein Vater zu ihm und bat: 'Komm und freu dich mit uns! Doch er entgegnete ihm bitter: 'Wie ein Arbeiter habe ich mich all diese Jahre für dich geschunden. Alles habe ich getan, was du von mir verlangt hast. Aber nie hast du mir auch nur eine junge Ziege gegeben, damit ich mit meinen Freunden einmal hätte richtig feiern können. Und jetzt, wo dein Sohn zurückkommt, der dein Geld mit Huren durch-gebracht und alles verpraßt hat, jetzt gibt es gleich ein Fest, und du läßt sogar das Mastkalb schlachten! Sein Vater redete ihm zu: 'Mein Sohn, du bist immer bei mir gewesen. Was ich habe, gehört auch dir. Darum komm, wir haben allen Grund zu feiern. Denn dein Bruder war für uns tot, jetzt hat für ihn ein neues Leben begonnen. Er war verloren, jetzt hat er zurückgefunden! "

Das Evangelium nach Lukas, 15,11-32

Wenn wir der Worte der Geschichte vom verlorenen Sohn lauschen, erleben wir wohl stets dieses Ereignis auf persönliche und intime Art. Dies geschieht wohl gewiß, da die geschilderten Gestalten, deren Gefühle, Verhaltensweisen und Erlebnisse den Alltag widerspiegeln, in dem man sich selbst unweigerlich wiederfindet. Denn beispielsweise stellt - die Gier und der Drang nach Verselbständigung, oder die Trauer und Traurigkeit wegen dem Verlorensein und der Verbitterung, oder das Ringen mit sich selbst im Inneren und die mutige Entscheidung zur Rückkehr, oder die Freunde über den wiedergefundenen Sohn, oder der Neid oder das Unbehagen über die ungerechte Behandlung - ein Panorama des menschlichen Daseins mit, bis an die Schmerzgrenze gehenden Gegebenheinten, dar.
Woran soll man nun ergriffen sein: von der wunderbaren Barmherzigkeit oder vielmehr von der rettenden Umkehr oder vielleicht von der aufrichtigen einsichtsvollen Stellungnahme (Reue). Dies kann man von all dem sein, je nach der inneren Einstellung und den geistigen Zustand, je nach den Umständen die unsere Verhaltensweise und Einstellung in der letzten Woche beeinflußten. Wenn wir mitunter, über die Maßen ermüden und eingedenk der eigenen Schwächen und Kräfte, uns am Wochenende zum Gottesdienst in die Kapelle begeben, wird uns gewiß, daß wir das Relief erblicken, das uns an das fünfzehnte Kapitel des Evangeliums nach Lukas erinnert.
Es wird uns erinnern und helfen, da wir wiederum die Errettung eines niedergeschlagenen und schwachen Menschen sowie die Gnade des himmlischen Heiligen Vaters wahrnehmen.
Wir erfassen auch den Neid des braven und arbeitsamen älteren Sohns und zwar als Mahnung. Obwohl wir ihn verstehen und ihm nachfühlen können, dürfen wir seinem Fehlverhalten nicht erliegen, selbst dann nicht, wenn plötzlich im Gottesdienst jemand "meinen Platz" einnimmt oder irgendein "fremder" Konvertit in unser Gemeinde auftritt.
Das ganze Werk ist von Harmonie und Ruhe durchgedrungen, wundersam und lebendig - wie riesengroße Blätter allseits sichtbar. Über einem nackten, ausgedorrten, bewachsenen und vernachlässigten jungen Mann beugt sich ein würde - und verständnisvoller Vater, dessen mit Runzeln bedecktes Gesicht den Eindruck erweckt, daß ihm Trauer und Leiden nicht fremd waren. Nun verschließt er ein wenig die Augen wie mit einem Seufzer: endlich ist er zurüchgekehrt! Sein offenes, gut sichtbares Ohr verrät Empfindsamkeit und den Willen die Bitten, denen Reue und Einsichten vorausgingen, anzuhören. Die Kahlköpfigkeit mag hindeuten auf das fortgeschrittene Alter, viel menschliche Erfahrung sowie Weisheit in der Vorgehensweise. Es findet ein liebevolles Küssen statt und die Hand des Vaters bedeckt die leere, flehende Hand des Sohnes und segnet ihn. In den letzten Jahren ist einiges geschehen, so hätte er auch wie sein älterer Bruder sein können, elegant gekleidet, aber er ist bloß, barfuß, krank. Leider hat er eine geviße Zeit eigene Wege beschritten. Nun ist alles Böse dem Ende gewichen. Das verfinsterte, erstarrte Gesicht des älteren Sohnes, der das alles aus der Ferne verfolgt, ist mit einer derartigen Lösung, wo mit einem Augenblick sämtliche Verfehlungen getilgt und Schulden vergeben sind, nicht einverstanden. Es fällt hierbei schwer, von einer gleichwertigen Handlungsweise oder gar von gleichen Chancen oder Gerechtigkeit zu sprechen. Neid hat etwas und zwar etwas sehr Schädliches an sich, dagegen bewirkt Vergebung erneutes Leben. Diese gute Nachricht stellt eine seelsorgerliche Herausforderung für derjenigen Menschen dar, der das ganze Leben ordentlich lebte, arbeitete und die Nähe der Kirche suchte. Der "gute" Evangelische soll über alle Zweifel wissen, daß eine Wiedergeburt und eine Wiederkehr real vorhanden und gesegnet sind.

Pastor Roman Jan Pawlas
Übersetzung: Leon Hammerling, Ewa Kononienko-Pawlas


 

   ZWIASTOWANIE PRZEZ OBRAZ:


I
Wojciech Gerson "Spotkanie Zmartwychwstałego z Marią Magdaleną"
II
H. Schlein "Aby nikt nie miał wątpliwości"
III
Ryszard Zając "Łaska, przebaczenie, a zazdrość niech idzie w zapomnienie"
  Ryszard Zając "Gnade und Vergebung, und Neid möge in Vergessenheit geraten"
IV
Georg Pencz "Wszędzie dosięgnie nas miłość Chrystusa"
V
FLAXLAND 1845 "Zawsze i wszędzie u stóp Zbawiciela"
 
   
 
 
AKTUALNOŚCI
Parafia w
TOMASZOWIE MAZOWIECKIM
Parafia w
RAWIE MAZOWIECKIEJ
HYMN REFORMACJI
ZWIASTOWANIE PRZEZ OBRAZ

Wojciech Gerson "Spotkanie Zmartwychwstałego z Marią Magdaleną"

H. Schlein "Aby nikt nie miał wątpliwości"

Ryszard Zając "Łaska, przebaczenie, a zazdrość niech idzie w zapomnienie"
Ryszard Zając "Gnade und Vergebung, und Neid möge in Vergessenheit geraten"

Georg Pencz "Wszędzie dosięgnie nas miłość Chrystusa"

FLAXLAND 1845 "Zawsze i wszędzie u stóp Zbawiciela"
 
W CO WIERZYMY
KONFESJA AUGSBURSKA
BARWY LITURGICZNE
 
Kapituła Orderu ECCE HOMO
© 2004 Parafia
Ewangelicko-Augsburska
w Tomaszowie Mazowieckim